Młodzi, piękni, wykształceni. Poznali się właściwie przypadkiem, na spotkaniu u znajomych. Był maj, pierwsze ciepłe słoneczne dni. Ona przyszła z koleżanką, a On razem ze swoim bratem. Od razu wpadli sobie w oko. Ona – szczupła, ubrana w zieloną sukienkę, podkreślającą figurę. On – wysportowany, uśmiechnięty, wysoki brunet o brązowych oczach. Po imprezie spotkali się kilka razy, a ze spotkania na spotkanie byli sobą coraz bardziej oczarowani. Zorientowali się, że są dla siebie stworzeni, świetnie czuli się w swoim towarzystwie.
Nawet pasję mieli tę samą – wspinaczki górskie. Spędzali razem dużo czasu, chodzili na kolacje, do kina. Byli tacy szczęśliwi. Po kilku miesiącach wydawało im się, że znają się od bardzo dawna. Wiele kwestii życiowych postrzegali podobnie. Każde z nich pracowało, więc finanse też nie stanowiły problemu. Przedstawili się na wzajem swoim rodzicom. Zaplanowali, że od jesieni będą mieszkać razem. Znaleźli mieszkanie, niezbyt duże, ale dla ich dwojga wystarczające, bo niewiele potrzeba człowiekowi zakochanemu. Przez pierwszy miesiąc było cudownie. Wspólne śniadania, czas po pracy w towarzystwie ukochanej osoby.
Z niezrozumiałych powodów zaczęli się sprzeczać. O co? O najbardziej codzienne, przyziemne sprawy. On zarzucał jej, że mają bałagan w domu. Ona jemu, że nie pomaga jej w domowych czynnościach. Powodem do sprzeczki mogło być także to, czym należy myć naczynia – gąbką czy szczotką. Sytuacje takie coraz częściej powtarzały się, a siła kłótni była coraz większa.
– Dlaczego nie wieszasz swoich ubrań do szafy?
– Dlaczego zostawiasz buty w przedpokoju zamiast je schować?
– Nie pomagasz mi w sprzątaniu.
– Czepiasz się, nie potrafisz nawet docenić, że naprawiłem kran?
Nagle okazało się, że codzienne błahe sprawy przysłaniają słodycz bycia razem.
Co najczęściej staje się przyczyną tego typu sytuacji?

Zwyczaje domu rodzinnego.
Każde z nich wychowało się w innym domu rodzinnym. Wszystko było inne. Częstotliwość sprzątania, czyli tolerancja na stopień zabałaganienia, miejsce zostawiania butów, indywidualna odpowiedzialność za porządek w domu. Ona nauczyła się, że naczynia myje się gąbką, a On, że szczotką. Każdy dom ma swoje zwyczaje, swój niepowtarzalny klimat. Dziecko, które w wieku dorosłym tworzy związek z inną osobą zabiera z domu rodzinnego wzorce, których się nauczyło, zachowania w konkretnych życiowych sytuacjach znane z własnej rodziny.
Jednak się różnimy.
Kiedy między dwojgiem ludzi dochodzi do różnicy zdań najczęściej pojawia się irytacja, że ktoś ma inny pogląd niż mój. To normalna sytuacja. Jednakże w życiu bardzo często pojawia się wtedy złość i inne nieprzyjemne emocje. Trudno jest zaakceptować to, że między nami są różnice. Pojawia się chęć przekonania do swojej racji. Wysuwamy argumenty, podajemy uzasadnienia. Czasami udaje się to, jednakże nie zawsze. Dochodzimy do punktu, w którym każda z osób pozostaje przy swoim stanowisku. Niemożność znalezienia kompromisu wywołuje napięcie i eskalację emocji. Im dłużej trwa taka sytuacja oraz im więcej różnic dochodzi do głosu tym trudniej jest zachować dobrą kondycję związku. Z biegiem czasu w miejsce przyjemności ze wspólnego spędzania czasu pojawia się poczucie oddalania się od siebie nawzajem.
Walka o dominację.
W bliskiej relacji osób dorosłych, jak w każdej innej obecna jest rywalizacja. Nie zawsze jest to proces uświadamiany sobie przez partnerów. Istotną rolę odgrywa tu porównywanie się (np. jestem cierpliwa a ty nie), chęć bycia lepszym od partnera (np. lepszym rodzicem dla dziecka), dążenie do stawiania na swoim (np. niezależnie co sądzisz i tak mnie nie przekonasz, moja racja a nie twoja jest słuszna), walka o pozycję osoby decyzyjnej w związku (np. podejmowanie decyzji dotyczących obydwojga bez konsultacji z partnerem). Jeśli rywalizacja ta przybiera formę osiągania celów za wszelką cenę, staje się uporczywa i częsta, mówimy o walce w związku. Partnerzy zaczynają czuć jej dotkliwość. Często albo obydwoje albo jedno z nich mówi wtedy, że nie może pozostać sobą, ze swoimi mocnymi i słabymi stronami, tylko cały czas walczy. Kłótnie, najczęściej o zwykłe codzienne sprawy stają się nie do wytrzymania.
Kryzysy i trudne chwile mają miejsce w każdym związku. Ważne jest to, w jaki sposób para poradzi sobie z nimi. Czy znajdą sposób na rozwiązanie problemu. Bohaterowie tego artykułu mają kilka możliwości: mogą rozmawiać ze sobą, dyskutować, analizować swoje problemy. Mogą zapisać się do psychologa, który pomaga parom i pójść na wizytę razem. Mogą dalej funkcjonować tak, jak teraz, czyli nie podejmować próby rozwiązania problemu. To ostatnie wyjście jest najmniej wskazane, ponieważ natura relacji międzyludzkich jest taka, że z biegiem czasu pojawiają się coraz to nowe problemy. Pozostawienie nierozwiązanych wcześniejszych spraw spowoduje nawarstwianie się nowych. Coraz trudniej jest dojść do porozumienia.